Wędrowałem wzdłuż ścieżki wydeptanej
przez jelenie, w nadziei, że uda mi się znaleźć jakieś stado. Szedłem
już tak kilka dni i głód powoli dawał o sobie znać. W końcu natrafiłem
na rzekę.
-Łatwizna - Powiedziałem.
Już szykowałem się do lotu, kiedy zauważyłem wilczyce na drugim brzegu. Była zajęta piciem wody, więc mnie nie zobaczyła.
-Hej! - Zawołałem.
Wader uniosła głowę i spojrzała w moją stronę, po czym uciekła w pobliskie krzewy.
-Zaczekaj!
Szybko przeleciałem nad rzeką i pognałem za wilczycą. Po jakimś czasie udało mi się ją dogonić.
-Dlaczego uciekasz? - Spytałem -Nie zrobię ci krzywdy.
-Skąd mam mieć pewność?
-Mam pokojowe zamiary. Szukam watahy. Znajdzie się dla mnie miejsce u was?
<Marylen?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz